29 grudnia 2013

Szoba, czyli Narodzenie Pańskie

Wychodzisz na ulice i nic nie wskazuje na to, że są święta, parę światełek zapowiadających nowy rok jedynie. Sklepy otwarte, ludzie gdzieś biegną, na targ, na marszrutkę. A jednak 25 grudnia znaleźli się tacy, co świętowali! Mała wspólnota katolicka obchodziła Boże Narodzenie razem z całym Kościołem, pomimo, że dopiero dwa tygodnie później w całym kraju będą dni wolne od pracy i bracia Prawosławni celebrować będą Szobę.

Relacja z pasterki, która ukazała się w lokalnej telewizji TV9:



Chrystus przyszedł na świat w mieście chleba, Betlejem. Ten fakt przyszedł mi na myśl, gdy w adwencie, przed świtem, wdrapywałem się na wzgórze Rabati, do naszego kościoła, by odprawić Mszę św. dla siostr benedyktynek. Po drodze moją uwagę zwrócił niewielki budynek, jakby garaż, w którym świeciło się światło i w środku ktoś pracował. Podszedłem bliżej. Przez okno zobaczyłem trzy kobiety, które uwijały się przy pieczeniu chleba. Dokładnie – lawasza, tradycyjnego pieczywa Ormian.


Gdy zobaczyły mnie zakapturzonego za oknem, z lekka się przestraszyły, ale przywitałem się, przedstawiłem i zapytałem czy mogą mi pokazać jak się robi lawasz. Zaprosziły do środka, zaproponowały kawe i pozwoliły zrobić kilka zdjęć z „linii produkcyjnej”. W ciągu jednej zmiany potrafią zrobić ponad 150 szt tego pieczywa. Można później u nich kupic, albo w kilku sklepach. W Achalcyche mieszka wielu Ormian. Kilkadziesiąt lat temu stanowili nawet 80% populacji miasta. To oni głównie zaopatrują się w ten „chleb”.

O żywej choince można zapomnieć, jedynie takie chińskie wynalazki można zdobyć.
Makabra, lepiej to pociąć i były by dobre szczotki do mycia butelek...

Kościół w Rabati, główna świątynia Achalcyche, sanktuarium MB Różańcowej
Dzięki dobrodziejom i dobrodziejkom z Polski na nasze święta przyjechały do naszego kościoła figury do szopki. Wzbudziły duże zainteresowanie. Pod choinką – niestety – sztuczna, bardzo sztuczną, z braku czasu zrobliśmy kącik betlejemski. Początkowo ludzie nie wiedzieli jak do tego podejść. Bo obok jest figura Matki Bożej. A z drugiej strony tabernakulum. W bocznej nawie jest miejsce do palenia świeczek. Ale gdy pewna staruszka, zgarbiona do połowy, upadła na kolana i na czworakach przyczołgała się do szopki, i zaczęła całować postać Dzieciątka, - jej wiara pokazała gdzie jest centrum adoracji tych dni. Poruszający moment.

A to szopka w naszej kaplicy, takie figurki były do tej pory. Rogi u bydła dawno przetrącone...
Tą drogą składam Wszystkim Czytelnikom najlepsze życzenia świąteczne. Niech miłość Boża, objawiona w tym Dzieciątku, przeniknie do Waszych serc, niech je wypełni po brzegi, niech przyniesie ukojenie we wszelkich zmaganiach, cierpieniach, trudach. Pokoju i dobra w nowym roku!

Przy wigilijnym stole w naszej "siedzibie". 

4 komentarze :

Anonimowy pisze...

Pozdrawiamy z Lublina z Nalkowskich, jestesmy pod wrazeniem wywiadu udzielonego lokalnej TV. Troche brakowalo odwagi po gruzinsku?

Anonimowy pisze...

Pozdrawiam i proszę o przysłanie adresu mailowego do Br. Tomasza Wrońskiego -mam wiele pytań na temat misji i chciałbym odwiedzić Akhaltsike podczas mojej podróży do Gruzji w e wrześniu.Antoni Wadoń Nowa Wieś koło Oświęcimia

Anonimowy pisze...

Pozdrawiam i proszę o przysłanie adresu mailowego do Br. Tomasza Wrońskiego -mam wiele pytań na temat misji i chciałbym odwiedzić Akhaltsike podczas mojej podróży do Gruzji w e wrześniu.Antoni Wadoń Nowa Wieś koło Oświęcimia

Anonimowy pisze...

Przepraszam nie podałem mojego adresu- gwarek1@poczta.onet.pl lub facebook Antoni Wadoń proszę napisać czy jest konto na które można przelać ofiarę na misję w Gruzji